W najnowszej wersji openSUSE domyślna aplikacja przeznaczona do pracy w sieci BitTorrent została skompilowana z wyłączeniem funkcji wsparcia technologii DHT.
Niedawno pisałem o tym, iż The Pirate Bay zamyka trackera, przechodząc na nowe technologie, jednocześnie zachęcając do tego inne serwisy. Podstawą nowoczesnej sieci BitTorrent mają być “magnetyczne hiperłącza” (Magnetic Links) zamiast plików .torrent oraz technologie umożliwiające pracę bez użycia trackera – DHT i PEX. Domyślna aplikacja openSUSE, przeznaczona do pracy w sieci BitTorrent, będąca jednocześnie domyślną aplikacją środowiska graficznego GNOME, to Transmission. Program ten umie obsługiwać nowoczesne technologie sieci BitTorrent, takie jak DHT, jednak zespół odpowiedzialny za wydanie openSUSE skompilował i dołączył do nowej wersji dystrybucji Transmission z wyłączeniem tej funkcji. Decyzja została podjęta z racji niepewności co do legalności wykorzystania tej technologii w Niemczech.

Firma Novell, właściciel praw do dystrybucji openSUSE, podjęła tę decyzję, jednocześnie wyjaśniając sprawę. Obsługa technologii DHT jest ważna dla wielu użytkowników, zwłaszcza gdy tak wielki serwis z plikami torrent, jakim jest The Pirate Bay, porzuca technologie bazujące na wykorzystaniu trackera. Za “piratami” na pewno pójdą i inni, dlatego ograniczanie użytkowników openSUSE nie byłoby zbyt dobrym rozwiązaniem.
W celu wyjaśnienia legalności rozwiązania zaangażowany został jeden z prawników firmy. Okazało się, iż dostarczanie aplikacji obsługującej DHT będzie legalne, jeśli przed jej użyciem wyświetlane będzie okno nakazujące wykorzystywanie Transmission jedynie do legalnych celów. Aplikacja wraz z pełną funkcjonalnością będzie dostarczona w kolejnym wydaniu dystrybucji.
Charles Kerr, jeden z deweloperów programu powiedział:
Magnetyczne hiperłącza (Magnetic Links) są znacznie bardziej użyteczne, kiedy technologia DHT jest dostępna, dlatego bardzo cieszę się, iż pojawi się ona w następnym wydaniu openSUSE.
Dzięki użytkownikowi blip’a ^iluzjon i tagu #kadu wiemy, że powstała wersja komunikatora Kadu dla systemu Haiku OS. Grzegorz Dąbrowski przeportował komunikator Kadu właśnie dla Haiku.
Z portalu z oprogramowaniem dla Haiku, Haikuware można ściągnąc wersję 0.6.5.3 komunikatora Kadu dla Haiku.
Oto jak wygląda Kadu na Haiku OS:

(kliknij tu by zobaczyć większą wersje)
Jest to drugi, po wersji Kadu na Windowsa, nieoficjalny port tego komunikatora na inną platformę niż dotychczasowe wersje dla Linuksa, systemu Mac czy rodziny systemów BSD.
Krótkie przypomnienie o najważniejszych zmianach w wersji 0.6.5.3 tego komunikatora:
* Został dodany nowy przycisk – Tryb cichy umożliwiająca wyłączenie wszystkich powiadomień (dymków oraz dźwięków). Można dodać ten przycisk do dowolnego paska przycisków.
* Szybsze otwieranie historii rozmów, poprawione zostało wyszukiwanie w historii oraz zostały usunięte inne drobne błędy.
* Dodano opcję czyszczenia historii rozmów dla danego kontaktu z menu kontekstowego w oknie historii.
* Poprawiono obsługę bramek smsowych Ery oraz Plusa.
* Moduly gg_avatars, screenshot działają teraz także pod Windowsem i Mac OS X.
* Moduł profiles i modul mediaplayer są dostępne teraz także dla systemu Windows. Został tez dodany moduł winamp_mediaplayer obsługujący odtwarzacz Winamp.
* Dla użytkowników KDE 4.3 Jacek Jabłoński stworzył moduł KDE_notify integrujący powiadomienia Kadu z powiadomieniami KDE 4.3.
Wszystkie aktualnie dostepne instalatory komunikatora Kadu to od dziś:
* wersja Kadu dla wielu dystrybucji Linuksa
* wersja Kadu dla systemu Mac OS X
* wersja Kadu dla systemu Windows
* wersja Kadu dla systemu Haiku.
Użytkownicy wersji Kadu dla systemu Haiku proszeni są szczególnie o zgłaszanie ewentualnie istniejących błedów na forum Kadu.
O postępach prac nad nastepną wersją komunikatora Kadu, obsługującą sieć XMPP i sieć Tlen, można przeczytać na oficjalnym blogu Kadu(po angielsku) lub u użytkownika ^kadu na Blip’ie
Miłego używania.
Multipakiet Gnome staje się instalowalny w systemie Debian GNU/kFreeBSD w wersjach i386 i amd64.
Na pierwszy ogień poszła wersja amd64, w której Gnome dostępny jest już od soboty, natomiast wersja i386 powinna być dostępna już dziś. Dzięki temu krokowi, Debian na bazie kFreeBSD już nie tylko zyskuje uznanie, jak o tym już pisałem, a pozwala na normalną pracę w środowisku graficznym. Wszystkie te kroki przygotowują Debiana GNU/kFreeBSD do pierwszego oficjalnego wydania Squeeze.
Dystrybucja na bazie tego jądra posiada jednak pewne braki, do których zaliczymy brak wsparcia zarządzania zasilaniem z powodu braku przeportowanego narzędzia DeviceKit-Power. Nie ma na razie libiw, co skutkuje brakiem wsparcia dla sieci bezprzewodowych. W jądrze brakuje wsparcia dla technologii Bluetooth. Dla użytkowników jak na razie nie jest także dostępna możliwość korzystania z kamer internetowych.
Wykluczając to, wszystko wskazuje na to, iż reszta działa naprawdę dobrze, dlatego użytkownicy są zachęcani do instalacji systemu, przy której można skorzystać ze specjalnie napisanego poradnika.
gPDFText, program umożliwiający wyciąganie tekstu z pliku PDF i zapisywanie go w dowolnym formacie, trafił do repozytorium niestabilnej wersji Debiana.
W ciągu dwóch tygodni, czyli od kiedy ostatni raz pisałem o programie, aplikacja doczekała się drugiego wydania – 0.0.2, które przynosi takie zmiany jak między innymi dodanie funkcji cofnij/ponów, czy dostarczenie zarówno programu, jak i podręcznika pomocy, w aż siedmiu wersjach językowych: czeskiej, niemieckiej, włoskiej, portugalskiej, rosyjskiej, szwedzkiej oraz oczywiście angielskiej. Jednocześnie autor zachęca inne osoby do zgłaszania nowych tłumaczeń. W informacji źródłowej jest powiedziane w jaki sposób można dołączyć do zaszczytnego grona tłumaczy aplikacji.
Autor mówi o tym, iż rozpoczął pracę nad mechanizmem przepisywania plików PDF, tzn. wyciągania tekstu z pliku wielkości A4 i przepisywanie go w czystym tekście do pliku PDF rozmiaru np. A5. Programista udostępnił także plan rozwoju dla wersji 0.1.0
Użytkownicy Debiana w wersji niestabilnej (Sid) mogą tu i teraz pobrać program za pomocą komendy apt-get install gpdftext. Powodzenia!
Gameloft, francuski producent gier na platformy mobilne, wycofuje się z tworzenia gier na Androida i namawia do tego innych deweloperów.
Firma Gameloft mówiła o tym, iż produkcja gier na Androida jest w ogóle nie opłacalna, a sam Android Market nie dorasta do pięt AppleStore, model dystrybucyjny iPhone zapewnia znacznie lepsze zyski. Gameloft to duży producent, zatem taka decyzja mogłaby źle rokować na przyszłość Androida, gdyby nie drugi gracz, który stanął po przeciwnej stronie w stosunku do Gameloft i utwierdza w przekonaniu, iż Android ma przed sobą dobrą przyszłość.

Whitepages, bo o tej firmie mowa, reprezentuje całkiem inne poglądy na temat mobilnej platformy Google. Wyraża swoją opinię w następujący sposób:
Firma Gameloft, twórca mobilnych gier, mogła porzucić Androida, lecz to był błąd. Z pewnością rozumiemy dlaczego dali sobie spokój z Androidem. Od uruchomienia w lutym tego roku, nasza aplikacja Whitepages Caller ID stała się jedną z dziesięciu najlepiej zarabiajacych aplikacji, a na dzień dzisiejszy nasz wynik finansowy to 54 tysiące dolarów wpływów. Podczas gdy liczba pobrań naszej aplikacji w wersji na iPhone liczona jest w milionach, nasza aplikacja dla Androida została pobrana w siedemnastu procentach tego, co na iPhone.
Kevin Nakao, wiceprezes Whitepages, tłumaczy dlaczego Gameloft popełniło błąd i dlaczego deweloperzy aplikacji na platformy mobilne powinni zainteresować się Androidem właśnie teraz. Według Kevina zasięg Android Marketu wciąż rośnie. Poza tym telefony z Androidem mają odblokowaną większą ilość funkcji do wykorzystania przez deweloperów, z czego korzystając, można stworzyć naprawdę innowacyjną aplikację, na co Gameloft nie zwróciło uwagi, tworząc jedynie prosty port z iPhone na Androida, nie dodając nic nowego. Wiceprezes mówi także, że tzw. boom na platformę Google dopiero się zacznie, wszystko przyjdzie z czasem. Kevin zwrócił także uwagę, iż rzeczywiście, Android Market nie jest aż tak dobry jak Apple Store, ale Google wciąż go rozwija i niedługo będzie tak samo interesujący jak produkt firmy Apple.
W związku z pracami nad zmianą “ustawy hazardowej” oraz toczącą się w mediach dyskusją o wolności internetu, Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania opublikowała swoje stanowisko w tej sprawie.
W ostatnim czasie zauważalne jest wzmożone zainteresowanie aspektami wolności Internetu. Zagadnienie to jawi się jako główny temat w mediach oraz w dyskusjach prowadzonych na różnych forach społecznego dialogu. Szczególna uwaga poświęcana jest pomysłom ustawodawcy zmierzającym do ingerencji w działanie globalnej sieci oraz granicom tych pomysłów w świetle prawa, przede wszystkim w kontekście prac nad nowelizacją “ustawy hazardowej” i przygotowywaniem w jej ramach rozwiązań dotyczących prowadzenia rejestru stron i usług internetowych, które byłyby blokowane ze względu na zawarte w nich treści. Mając na uwadze wzajemne oddziaływanie wolności wymiany informacji oraz rozwoju Wolnego i Otwartego Oprogramowania – Fundacja uznaje za stosowne przedstawienie własnego stanowiska w tej sprawie.
Zapraszam do zapoznania się z pełnym tekstem stanowiska dostępnym pod adresem
http://www.fwioo.pl/fileadmin/dokumenty/dokumenty/stanowiska/stanowisko-w-sprawie-wolonosci-internetu.pdf
Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania realizuje szeregu celów, które pozwolą na popularyzację idei wolnego i otwartego oprogramowania w Polsce. Obszar działań obejmuje organizację konferencji tematycznych i seminariów, działalność wydawniczą i publicystyczną. Jednym z większych sukcesów Fundacji jest program WiOO w szkole, który spotkał się z szerokim odzewem.
Gorący dzień mimo jesieni. Chwilę po FWiOO swoje stanowisko swój list do władz dotyczący wolności internetu i aktualnych prac nad nowelizacją “ustawy hazardowej” opublikowała Polska Grupa Użytkowników Linuxa (PLUG).
Stanowisko to List ten skupia się na niekonstytucyjności przepisów proponowanych w rzeczonej nowelizacji. W podsumowaniu czytamy:
PLUG opowiada się za ściganiem przestępców, wykorzystujących Internet jako swe narzędzie, w granicach prawa i tych wyznaczonych przez Konstytucje Rzeczypospolitej Polskiej oraz Powszechną Deklarację Praw Człowieka ONZ, której Rzeczpospolita Polska jest sygnatariuszem. Filtrowanie Internetu, naruszając podstawowe prawa, w tych dokumentach wymienione, jest, zdaniem PLUG, niebezpieczne dla ruchu Wolnego i Otwartego Oprogramowania i rozwoju cywilizacyjnego Społeczeństwa. PLUG opowiada się przeciw takiemu rozwiązaniu.
Cały tekst znajduje się pod adresem: https://www.linux.org.pl/PLUG/zarzad/filtrowanie-internetu/
Na środowej dyskusji deweloperów Ubuntu – Ubuntu Developer Summit – rozważano usunięcie GIMPa z Ubuntu.
Podczas dyskusji omawiano między innymi temat “Application selection in the default install”. W tej części dyskutuje się o tym jakie aplikacje powinny trafiać do sekcji domyślnego oprogramowania instalowanego wraz z gołym systemem. Na ostatnim UDS mówiono o możliwości usunięcia GIMPa z Ubuntu. Po powadze dyskusji można wywnioskować, iż jest to bardzo prawdopodobne, iż w Ubuntu 10.04 GIMP domyślnie nie pojawi się.
Za pomysłem stoi kilka powodów. Przede wszystkim mówi się o tym, iż przeciętny użytkownik nie korzysta z tego edytora grafiki. GIMP uznawany jest także za program skomplikowany, stworzony dla profesjonalistów. Zwykli użytkownicy chcą dokonywać jedynie prostej edycji fotografii, którą to funkcjonalność posiada F-Spot. Jeden z argumentów za ideą brzmi “GIMP jest swego rodzaju zamiennikiem Photoshopa, a Photoshopa nie dodaje się w standardzie do Windowsa”. Ostatnim, chyba najważniejszym jest to, iż GIMP zajmuje dużo miejsca na płycie, która jak wiadomo – nie jest zbyt pojemna. Zamiast GIMPa na płycie można byłoby ulokować wiele innych aplikacji.

Wraz z pomysłem usunięcia GIMPa, pojawiła się dyskusja na temat promowania go w Ubuntu Software Centre, narzędziu służącemu instalacji oprogramowania. GIMP nie miałby być jedyną promowaną aplikacją, ale bardzo by mu to służyło. Wciąż do grona użytkowników Ubuntu przybywają nowe osoby, często nie do końca zdecydowane, które chcą poznać siłę Linuksa. GIMP jest dobrą aplikacją, którą można zaimponować użytkownikowi Windowsa, który przyzwyczajony jest, iż program graficzny do systemu dołączany jest w najprostszej formie (Paint). Bez GIMPa w domyślnej instalacji, wrażenie użytkownika mogłoby się zmienić. Dlatego warto byłoby zastosować owy mechanizm promowania, by wskazać użytkownikowi, które aplikacje naprawdę warto zainstalować i przetestować, które aplikacje są naprawdę użyteczne.
F-Spot, początkowo zaproponowany jako zastępca GIMPa, również został poddany dyskusji. Niektóre osoby zarzucały mu to, iż jest to głównie program służący do katalogowania fotografii i edycja zdjęć jest w nim możliwa dopiero po zaimportowaniu grafik do bazy danych. Pod dyskusję poddano programy G-Thumb, Eog i Shotwell.
Należy czekać na napływ nowych informacji. Wciąż nie wiadomo do końca jaka decyzja zostanie podjęta.
Zgodnie z zapowiedziami, dzisiaj Google ujawniło więcej informacji na temat swojego projektu, który od czasu jego ogłoszenia wzbudza tyle samo entuzjazmu, co kontrowersji.
Zaskoczeniem może być jednak to, że firma postanowiła opublikować cały kod, który dotychczas stworzyła w ramach projektu Chromium OS. Przez następny rok, aż do premiery systemu Chrome OS w czwartym kwartale 2010 roku, będzie on rozwijany przy współpracy społeczności i partnerów technologicznych Google. Pod adresem: http://www.chromium.org/chromium-os znaleźć można zarówno podstawowy kod, jak i wstępne projekty interfejsu.
Jak można było się domyślić, system bazuje na przeglądarce Chrome… A właściwie jest jej rozbudowaną wersją uruchamianą na mocno zmodyfikowanej dystrybucji Linuksa Debian. Do maksimum wykorzystuje koncepcję chmury, nie umożliwia uruchamiania własnych programów, dane mają być przechowywane w sieci, oraz lokalnie dzięki technologii Gears. Ciekawe jest podejście do bezpieczeństwa. System przy każdym uruchomieniu sprawdza integralność kodu porównując go z wersjami na serwerach. Jeśli znajdzie jakieś błędy, naprawi je przy ponownym uruchomieniu. Każda aplikacja działa w osobnej “piaskownicy” (sandbox), a aktualizacje mają odbywać się automatycznie. Więcej informacji o podejściu do bezpieczeństwa znaleźć można na tej stronie.
Jak podaje portal Webhosting.pl, dystrybucja systemu będzie podobna do modelu Apple. Nie będzie możliwości nabycia kopii w inny sposób, niż razem ze sprzętem, toteż Chrome OS będzie obsługiwał tylko ograniczoną, z góry ustaloną bazę urządzeń. Modele sprzętowe będą dostępne dla producentów, w celu umożliwienia produkcji komputerów gotowych do współpracy z nowym systemem. Wspierane będą architektury x86 i ARM. Oczywiście, można przypuszczać że szybko pojawią się dystrybucje tworzone przez niezależnych developerów, umożliwiające instalację Chrome OS na alternatywnych konfiguracjach.
“What if your browser WAS your operating system?”
W newsie wykorzystałem informacje pochodzące nie tylko z linka podanego w polu “Więcej informacji”.
Robert Millan, jedna z osób zajmujących się GRUB-em, opisał jakie zmiany miały miejsce w projekcie w tym miesiącu.
Po pierwsze projekt GRUB jest teraz zarządzany poprzez rozproszony system kontroli wersji sponsorowany przez Cannonical Ltd. – GNU Bazaar. To co cechuje Bazaar, a czego brak innym systemom kontroli wersji, takim jak Git czy Mercurial, to możliwość użycia scentralizowanego serwera. Pozostałe projekty używające Bazaaru to między innymi Ubuntu, Exaile, MySQL czy GNU Mailman.
Drugą sprawą, związaną z GRUB-em w tym miesiącu, jest wydanie nowej wersji z naprawionymi błędami poprzedniego wydania. Obecna wersja posiada numer 1.97.1, a jej kod źródłowy można pobrać stąd. GCC w wersji 4.4 jest zalecane do skompilowania tej aplikacji.
Do projektu włączono framework odpowiedzialny za kryptografię, tzn. szyfrowanie haseł. Zmiany, o których można poczytać szerzej, dotyczą między innymi generowania nowych, zaszyfrowanych haseł, czego dokonujemy teraz komendą grub-pbkdf2.

Ostatnią informacją jest obsługa Gettext.