Reklama

świat Linuksa

Wczoraj, tj. 12 listopada 2009 – wystartowały na mikroblogach kanały informacyjne Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania. Odnaleźć je można na takich serwisach jak Twitter, Blip, Identi.ca czy Flaker. FWiOO zagościła także na facebook.com.

Celem takiego działania jest większa integracja z społecznością, a także zapewnienie szybkiego obiegu informacji o podejmowanych inicjatywach. Obserwując ruch jaki panuje w ostatnim czasie w środowisku ludzi związanych z Fundacją można spodziewać się, iż będzie się działo.

Kanały znajdują się pod następującymi adresami:
http://identi.ca/fwioo
http://twitter.com/fwioo
http://fwioo.blip.pl/
http://flaker.pl/fwioo

W serwisie identi.ca znajduje się także grupa http://identi.ca/group/fwioo
Wszędzie działa także tag #fwioo

Użytkownicy portalu facebook.com odnajdą Fundację pod tym adresem: http://www.facebook.com/pages/FWIOO/345991065264

Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania realizuje szeregu celów, które pozwolą na popularyzację idei wolnego i otwartego oprogramowania w Polsce. Obszar działań obejmuje organizację konferencji tematycznych i seminariów, działalność wydawniczą i publicystyczną. Jednym z większych sukcesów Fundacji jest program WiOO w szkole, który spotkał się z szerokim odzewem.

Zapraszam do subskrybowania!

źródło

Po wcześniejszych doniesieniach w sprawie możliwego złamania licencji GPL przez Microsoft, gdzie w narzędziu Windows 7 USB/DVD Tool miał zostać użyty kod na tej licencji, Microsoft zdjął program z witryny Microsoft Store i zajął się tą sprawą.

Wczoraj, 13 listopada, na blogu Port25 pojawiła się informacja, że faktycznie, WUDT wykorzystuje fragmenty kodu objętego licencją GPL, jak donoszono wcześniej. Pracownicy koncernu twierdzą jednak, że nie było to działanie zamierzone – samo narzędzie zostało napisane przez firmę zewnętrzną, jednak obecność kodu na wolnej licencji nie została wykryta w zwykłym procesie przeglądu kodu.

Dokonano także analizy innych programów obecnych na witrynie Microsoft Store i był to jedyny taki przypadek. Dodatkowo Peter Galli, Open Source Community Manager w Microsofcie, stwierdził, że ten przypadek będzie sporą nauczką w procesie analizy kodu w korporacji.

Dążąc do zgodności z licencją GNU GPL Microsoft poinformował, że zarówno kod źródłowy oraz program w formie binarnej będą dostępne w przyszłym tygodniu.

Program Windows 7 USB/DVD Tool jest darmowym narzędziem, które pozwala na stworzenie startowych pendrive’ów lub płyt DVD z systemem Windows 7 dystrybuowanym w formie obrazów ISO.

źródło

Programiści związani z suckless.org pracują nad stworzeniem własnej dystrybucji Linuksa, w której większość aplikacji ma być skompilowana statycznie.

Stali ma być nową dystrybucją Linuksa z ręcznie dobranym zestawem najlepszych programów do każdego zadania i statycznie łączonymi (włączając w to niektóre klienty X jak xterm, surf, dwm, dmenu, mplayer).

Celem jest także redukcja wielkości plików binarnych poprzez nieobecność glibc i innych zbloatowanych bibliotek GNU, jeśli to możliwe (wczesne doświadczenia wykazały, że statycznie dowiązane pliki binarne są zazwyczaj mniejsze niż ich dynamicznie powiązane z glibc odpowiedniki).

Z powodu ubocznego efektu jakim jest szybsze uruchamianie się statycznych binarek, dystrybucja koncentruje się także na uzyskaniu większej wydajności.

Przewiduje się, że pierwsza działająca wersja zostanie wydana w listopadzie 2009 roku.

Główne założenia projektu:

  • Pliki binarne są głównym priorytetem, każdy plik wykonawczy jest statycznie łączony. Potencjalnie inny format wywołań niż ELF, ponieważ ELF został stworzony głównie z myślą o dynamicznych powiązaniach.
  • Jądro jest pojedyńczym monolitem bazującym na Linuksie, standardowo jądro nie obsługuje modułów
  • Program rozruchowy to lilo (twórcy stali zastanawiają się nad rozwojem lilo)
  • Początkowo brak initrd
  • Być może ładowanie całego systemu do pamięci RAM?
  • Inicjalizacja systemu powinna opierać się tylko o jeden skrypt /etc/rc.{start,stop}

Wygląd systemu plików:

Katalog /usr zostanie usunięty, ponieważ według twórców jest bezużyteczny, aplikacje niezwiązane z podstawowym systemem być może znajdą się w katalogu /local.

  • /bin – wszystkie pliki wykonawcze
  • /bin/kernel – jądro Linuksa
  • /dev – urządzenia, być może z pominięciem udev i innych rozwiazań używanych obecnie w Linuksie, im prościej tym lepiej
  • /etc – konfiguracja systemu, aplikacji, sieci, użytkowników
  • /etc/rc.{start,stop} – skrypt startowy
  • /home/root – katalog roota
  • /home/* – katalogi użytkowników
  • /include
  • /lib – biblioteki używane na platformie deweloperskiej, potencjalnie statyczne
  • /local – być może?
  • /mnt
  • /proc – procesy
  • /share – strony podręcznika man, lokalizacje
  • /sys
  • /tmp – pliki tymczasowe
  • /var – cache, logi, spool i run
  • /usr -> / (prawdopodobnie miękkie dowiązanie z powodu niedziałających aplikacji)

Aktualizacja systemu polega na synchronizacji przez rsync z serwerem dystrybucji.

Typowy system końcowego użytkownika:

[anselm@x200s rootfs]$ tree
.
|-- bin
|-- dev
|-- etc
|-- home
| `-- root
|-- mnt
|-- proc
|-- sys
|-- tmp
`-- var

Notatka: Na hoście końcowego użytkownika nie znajdziesz katalogów /lib, /include etc. Potrzebuje on tylko tego co naprawdę jest wymagane i nic poza tym.

Rozwój:

Postępy prac nad stali można śledzić pobierając najnowsze źródła używając komendy:

git clone git://sta.li/stali

Wielkość ok. 1,2 GB.

Warto też zapoznać się z najczęściej zadawanymi pytaniami, niektóre odpowiedzi wyjaśniają decyzję podjęte przez twórców stali.

źródło

Dzisiaj społeczność pod patronatem Novella wydała nowy openSUSE 11.2. System poza aktualizacją paczek przynosi wiele nowości. Widać, że zmiana terminu wydania nowych wersji wyszła systemowi na dobre.

Wnętrznosci:

System działa na kernelu 2.6.31. Wspiera w pełni ext4 i ten system plików jest teraz domyślnym. Oczywiście zawsze można zostać przy starszych wersjach. Sama dystrybucja posiada na starcie więcej sterowników do netbooków, aby powalczyć o ten segment rynku. Jest to krok w dobrym kierunku, bo netbooki stały się takim języczkiem u wagi. Rywalizacja z Windowsem jest tam bardziej wyrównana.

YaST

To jest to co w openSUSE jest najważniejsze. Nareszcie cały interfejs graficzny został przepisany z Qt3 do Qt4. Wygląd również się zmienił i teraz przypomina ten z GNOME. Dodatkowo YaST otrzymał możliwość zdalnej konfiguracji. Jako smaczek pozostaje zmiana loga aplikacji.

Wygląd

Dystrybucja oficjalnie poleca używanie KDE i GNOME. Oczywiście pozostałe środowiska są dostępne w repozytorium, więc instalacja nie jest problemem. Od tej wersji KDE4 stało się domyślnym środowiskiem graficznym (w instalacji DVD jest domyślnie zaznaczony). Zniknął nam KDE3.

Sama praca powinna być przyjemniejsza dzięki nowemu motywowi graficznemu, kolory są bardziej stonowane i nie męczy wzroku. Dodatkowo wiele programów zostało już przepisanych na Qt4. Tu mowa o takich filarach jak Amarok, Kate, Digikam, Konversation czy k3b. Jedną z ważniejszych nowości to KNetworkManager, który wrócił do korzeni. Po nieudanych próbach z NetworkManager Plasmoidem przychodzi czas stabilizacji. Aplikacja będzie napisana w Qt4. Dodatkowo dostaniemy w pełni zintegrowane aplikacje w GTK. Firefox 3.5 posiada już integrację z Ustawieniami Systemowymi, czyli wybór KMail jako domyślnego klienta poczty zostanie wykryta przez liska. Dodatkowo mamy do dyspozycji menadżer plików dobrze znany z innych aplikacji napisanych w Qt. Identyczna funkcjonalność została zaimplementowana w OpenOffice.org 3.1

W obu środowiskach przygotowano nowy temat Sonar.

 

Dodatki społecznościowe

Standardowo będą dostępne aplikacje społecznościowe jak:

  • choqok – klient Twittera i Identi.ca
  • gwibber – klient GNOME dla Twitter, Identi.ca, Facebook, etc.
  • Kopete – będzie posiadał wsparcie dla protokołu komunikacji w Facebooku.

Dodatkowo będą zainstalowane Plasmoidy, które usprawnią korzystanie z w/w portali.

Wszystkie obrazy można pobrać z działu download.

źródło

6 listopada 2009 w Centrum Ekonomicznym Berlińskiego Senatu, założyciel projektu KDE został udekorowany Orderem Zasługi Republiki Federalnej Niemiec za jego wkład w rozwój Wolnego Oprogramowania.

Matthias Ettrich został nagrodzony medalem w uznaniu jego pobudzającej innowacje pracy i za szerzenie wiedzy dla wspólnego dobra. Wyróżnienie zostało wręczone przez sekretarz stanu Almuth Nehring-Venus. Pani Sekretarz wspomniała, że wydarzenie jest wyjątkowe nie tylko przez to, że Matthias jest jednym z młodszych odznaczonych, ale także dlatego, że po raz pierwszy na sali obecne były małe dzieci laureata. W spotkaniu uczestniczył też Eberhard Gienger, członek Bundestagu z powiatu gdzie Matthias dorastał.

Matthias zaczął projekt KDE 14 października 1996, wysyłając swój pierwszy, niesławny e-mail na ten temat. Projekt rósł stopniowo, by obecnie skupić jedną z najbardziej aktywnych i innowacyjnych społeczności Wolnego Oprogramowania. Wyniki pracy wielu osób zrzeszonych wokół projektu spowodowały ponowne zdefiniowanie oczekiwań użytkowników Wolnego Oprogramowania.

źródło

Wraz z pojawieniem się informacji o nowym języku programowania rozwijanym przez Google, pojawiły się pierwsze negatywne głosy, w tym twórcy innego języka programowania o podobnej nazwie.

Francis McCabe napisał na stronie projektu Go działającej na platformie Google Code o tym, iż jakiś czas temu stworzył język o podobnej nazwie, co gigant wyszukiwania. Cytując wypowiedź:

Pracuję nad językiem programowania, również zwanym Go, od dziesięciu lat. [Na temat języka] opublikowane zostały liczne dokumenty, sam wydałem nawet książkę. Doceniłbym, gdyby Google zmieniło nazwę swojego języka programowania, gdyż ja nie mam zamiaru zmieniać nazwy mojego!

W rzeczywistości język Francisa nazywa się Go!, zatem różnica w nazwach jest dostrzegalna dzięki wykrzyknikowi. Książka, o której mówi twórca Go! nazywa się “Lets Go!” i jest dostępna do kupienia na Lulu.

Warto zapoznać się z dyskusją, jaka wywiązała się pod wpisem Francisa.

źródło

Termin wydania trzeciej wersji projektu GNOME został przesunięty na wrzesień roku 2010.

Ekipa odpowiadająca za rozwój projektu GNOME postanowiła opóźnić wydanie trzeciej wersji środowiska. Początkowy termin, którym był marzec 2010, został zamieniony na wrzesień 2010. Marzec nie został jednak pogrzebany, z racji, iż to całkiem fajny miesiąc, wydana zostanie w czasie jego trwania wersja 2.30.

Gnome

Jak zapewniają twórcy, data wydania wersji 3.0 nie wpłynie w żadnym stopniu na stabilność wydania 2.30, a wręcz przeciwnie, pomoże zespołowi w integracji zmian, które są gotowe dla wersji 2.30.

Vincent Untz tłumaczy na liście dyskusyjnej, iż wydawanie nowej wersji GNOME co pół roku nie jest zasadą, od której nie można odejść. Nie jest to na stałe wpisane w kanon. Społeczność oczekuje od wersji 3.0 naprawdę wiele, zatem ekipa rozwijająca środowisko zdecydowała, iż wrzesień 2010 będzie lepszym terminem, pozwalającym dokonać wszystkich zamierzonych celów, aby nie zawieść użytkowników.

Warto nadmienić, iż pomysł na stworzenie GNOME 3.0 pojawił się po raz pierwszy w 2008 roku.

źródło

Google pokazał światu nowy język programowania. “Go” ma być tak szybkie jak C/C++, ale przyjemniejsze dla programisty dzięki zastosowaniu technik znanych z języków wyższego poziomu (jak Java czy Python). Licencja języka to BSD.

Nie spodziewajcie się rewolucji. Go nie zaskoczy Was tak jak kiedyś Haskell, Erlang, czy — w ostatnim czasie — Scala. Nowość od Google to zwykły obiektowy język niskopoziomowy składnią bardziej przypominający C. Chodzi o to, żeby nie “alienować” deweloperów. Takie podejście sugeruje, że Google liczy na masową adopcję swojego nowego dziecka.

Kto tworzy Go?

Go został stworzony w dodatkowym czasie (słynne googlowskie 20% czasu, które każdy programista może przeznaczyć na dowolny projekt). Od dwóch lat rozwijany jest już jednak jako pełnoprawny projekt Google, a o jego wadze świadczy zespół programistów, jaki pracuje nad Go. Są to m.in.:

  • Kenneth Thompson — współtwórca UNIX-a i języka B (który został następnie przeprojektowany przez Dennisa Ritchie jako C),
  • Rob Pike — twórca systemu operacyjnego Plan 9 oraz systemu kodowania UTF-8,
  • Robert Griesemer — wcześniej zaangażowany w prace nad kompilatorem Java HotSpot oraz V8, silnik javascriptowy przeglądarki Chrome

Czym więc różni się Go od C?

Według twórców, główne jego zalety Go w stosunku do C to:

  • Ułatwienie programistom w pisaniu kodu na wiele rdzeni poprzez zastosowanie specjalnych konstrukcji (”goroutines”) oznaczających konieczność wykonania danego kodu współbieżnie. Funkcje takie prefiksujemy po prostu napisem “go”, dzięki czemu wykonywane będą one w oddzielnych “kanałach”. Kanały te umożliwiają bezpieczne (thread-safe) przekazywanie danych w obie strony.
  • Nowy model tworzenia interfejsów — definiujemy je podobnie jak w Javie, ale nie musimy explicite specyfikować która klasa implementuje dany interfejs. Daje to elastyczność podobną do duck-typing, jednak zachowujac statyczne typowanie.
  • Konstrukcje językowe wzięte wprost z Pythona jak słowniki czy “array slices” ułatwiające pisanie zrozumiałego kodu.
  • Garbage collector

A oto przykład prostego kodu w Go:

   1. func sum(a []int) int { // returns an int
   2. s := 0;
   3. for i := 0; i < len(a); i++ {
   4. s += a[i]
   5. }
   6. return s
   7. }
   8.
   9. s := sum(&[3]int{1,2,3}); // a slice of the array is passed to sum
   

Obecnie język jest podobno 20-30% wolniejszy od C, co można uznać za bardzo dobry wynik. W wyniku dalszej optymalizacji różnica ta powinna stać się jeszcze mniejsza.

Do czego służy Go?

Go ma być językiem dowolnego zastosowania, ale sami twócy zdradzają, że najbardziej przydać się on może do tworzenia oprogramowania serwerowego, wymagającego wysokiej efektywności, jak serwery webowe czy serwery aplikacji.

Co ciekawe, Pike wspomina jednak również o zupełnie innym zastosowaniu. Uważa on, że Go mógłbyu być dobrym… następcą JavaScriptu, gdyż “jest co najmniej o rząd wielkości lepszy od JS”. Pytanie tylko — co nie jest :)

Jeśli chcielibyście zapoznać się z nowym językiem Google, przydatna będzie na pewno oficjalna strona języka Go na której znajdziecie mnóstwo przykładów oraz ściągniecie kompilator. Niestety nie ma jeszcze wielu bibliotek, w powijakach jest też integracja z IDE. Jeśli pojawi się zainteresowanie deweloperów, braki te zostaną zapewne szybko uzupełnione.

źródło

Microsoft zdjął aplikcję USB/DVD Download Tool ze sklepu Microsoftu (Microsoft Store) po doniesieniu wskazującym, że narzędzie wykorzystuje otwarty kod w sposób naruszający licencję GNU GPL (General Public License).

W zeszłym tygodniu Within Windows doniósł (a OSnews, niczym Lenin powtórzył — przyp. michuka) o prawdopodobnym naruszeniu licencji GPL przez firmę Microsoft. Chodziło o program Windows 7 USB/DVD Download Tool, który pozwala m.in. na utworzenie rozruchowego klucza USB z Windows 7.

Do wczoraj korporacja z Redmond nie zareagowała na doniesienia. Obecnie strona internetowa narzędzia wita nas następującym komunikatem: “Sorry, the page you are looking for cannot be found. You can try searching our site using the Microsoft Store search box above, or you can browse our site using one of the links below.” (”Przepraszamy ale strony, której poszukujesz nie można odnaleźć. Możesz spróbować przeszukać naszą witrynę używając wyszukiwarki sklepu Microsoft, która znajduję się poniżej. Możesz również przeglądać naszą witrynę używając poniższych odnośników.”

Ars technica skontaktował się z rzecznikiem Microsoftu:
“Zdjęliśmy program USB/DVD Tool (WUDT) ze sklepu do czasu zakończenia przeglądu narzędzia. Przepraszamy naszych klientów za powstałe utrudnienia”.

źródło

Droid, bazujący na platformie Android inteligentny telefon Motoroli wzbudził żywe zainteresowanie na rynku.

Wiele źródeł donosi o tym, iż Droid w ciągu pierwszego weekendu wyprzedany został w ilości stu tysięcy sztuk, co jest niebywałą liczbą. Jim Suva z Citigroup powiedział, iż jest bardzo prawdopodobnym sprzedanie przez Motorolę 1,3 miliona urządzeń Droid do końca tego roku, a dziewięć milionów w następnym roku. Według przewidywań Jima, Apple osiągnie do końca roku wynik ośmiu milionów sprzedanych iPhone’ów, a w następnym roku zniknie ich z półek aż dwadzieścia osiem i pół miliona sztuk.

Motorola Droid

W Sieci dostępne są dwie dobre recenzje urządzenia (w języku angielskim): na Slashgear i na AndroidCommunity.

Motorola nie daje jednak za wygraną. Sto tysięcy to dość duża liczba, ale wciąż pozostaje na Ziemi około sześć miliardów osób bez DROIDa, dlatego jest jeszcze kogo przekonać do nowego telefonu. Firma wie w jaki sposób tego dokonać – kontynuuje swoje reklamowe show “Droid does”:

Miejmy nadzieję, iż Androidowi uda się, dzięki sukcesowi Motoroli, zaistnieć w końcu na rynku w znacznie większym stopniu niż teraz, wyrabiając sobie dobrą markę, połączoną z uznaniem i zainteresowaniem klientów.

źródło